Wywiad: Anna Fiedorowicz

pAnia

Naszym dzisiejszym bohaterem została Pani Ania Fiedorowicz, Koordynator ds. jakości w Żłobkach i Przedszkolach MegaMocni. Od niedawna mamy przyjemność pracować w jednym biurze i chcielibyśmy, byście także ją poznali. 

Co Pani Ania chciałaby powiedzieć Wam o sobie? „Całe moje życie zawodowe zawsze kręciło się wokół edukacji. Tuż po ukończeniu studiów pedagogicznych wyjechałam do Anglii, gdzie stawiałam pierwsze kroki jako nauczyciel w przedszkolu uniwersyteckim w Cambridge. Gdy wróciłam do Trójmiasta, wykorzystałam to doświadczenie pracując jako nauczyciel w przedszkolach anglojęzycznych oraz jako lektor w szkołach językowych. W pewnym momencie zapragnęłam kolejnego wyzwania i wyjechałam do Londynu, gdzie zaczęłam pracę w przedszkolu w Kingston, które stało się moim drugim domem na kolejne 7 lat. Miałam szczęście pracować i rozwijać się z organizacjami Asquith i Bright Horizons, dużymi sieciami przedszkoli, które w ogromnym stopniu ukształtowały mnie zawodowo. W sierpniu tego roku dołączyłam do zespołu STRD jako Koordynator ds. jakości. Bardzo się cieszę z możliwości tej współpracy i mam nadzieję, że uda nam się stworzyć wysokie standardy edukacyjne na rodzimym gruncie.”

Jak Pani Ania trafiła do MegaMocnych i jak się jej u nas pracuje? „Moja siostra w Gdańsku bardzo motywowała mnie do powrotu do kraju i pewnego ranka otrzymałam od niej linka z ofertą pracy w MegaMocnych, która od razu mnie zaciekawiła. Aplikowałam tego samego dnia, bo intuicja podpowiadała mi, że to miejsce dla mnie i się udało. Zespół STRD jest niesamowicie kreatywny i otwarty, dzięki czemu podczas codziennych rozmów wszyscy nawzajem się inspirują i wyznaczają nowe kierunki działań. Sprawia to, że każdego ranka z przyjemnością przychodzę do pracy. Wszyscy są też bardzo pomocni i cierpliwi, gdy każdego dnia zasypuję różne działy moimi pytaniami. Odpłacam się inicjatywą Chocolate Fridays. 

 Udało mi się już zobaczyć wszystkie funkcjonujące placówki i poznać ich dyrektorów. Bardzo cieszę się, że mogę pracować z tyloma profesjonalistami i pasjonatami, od których mogę się dużo nauczyć.”

Korzystając z okazji, musieliśmy zapytać, jak różnią się przedszkola w Anglii od tych w naszym kraju? „Jakiekolwiek różnice wywodzą się z innych podstaw programowych, obowiązujących w Wielkiej Brytanii i Polsce oraz wielu uwarunkowań kulturowych, które wpływają na edukację. W angielskim systemie edukacyjnym bardzo podoba mi się to, że dzieci ‘mają głos’ i cały proces edukacyjny wspiera ich indywidualne potrzeby i zainteresowania. Dzięki temu wyrastają na świadome swej wartości, pewne siebie osoby, podążające swoimi własnymi ścieżkami. Ważna jest samodzielność i umiejętności praktyczne, np. nalewanie wody z dzbanka czy eksploracja poprzez zabawę np. gotowanie w kuchni błotnej. Ogromny nacisk jest też kładziony na ochronę dziecka, tzw. safeguarding, o którym jeszcze mało mówi się w Polsce.”

Dlaczego Pani Ania zdecydowała się na powrót do Polski? „Brakowało mi rodziny, morza i lasów – przyjaciele, Tamiza i parki to nie to samo. Londyn to miasto olbrzymie, otwarte, różnorodne i intensywne, które daje wiele możliwości. Poznałam tam ludzi ze wszystkich części świata, spełniłam swoje najróżniejsze marzenia i aktywnie korzystałam z uroków wielkiego miasta. Bardzo mnie te doświadczenia zmieniły i przeprowadzka tam była jedną z najważniejszych i najfajniejszych decyzji, jaką kiedykolwiek podjęłam. Jednak ceną, jaką płaci się za mieszkanie w wiecznie tętniącym życiem mieście, jest permanentny brak czasu – panuje tam bardzo silna kultura pracy, która wpływa na wszystkie inne obszary życia. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że chciałabym trochę zwolnić i mieć więcej czasu dla siebie, nie mieć wypełnionej każdej możliwej kartki w kalendarzu. Tempo życia w Polsce jest inne, zaczęłam za nim tęsknić i po długim namyśle przeprowadziłam zmianę lokalizacyjną – teraz znów mieszkam nad morzem.”

A co poza pracą? „W ostatnich latach nie miałam go dużo, więc w czasie wolnym wybierałam aktywności pomagające mi zwolnić pracę mojego umysłu. Dzielnica Kingston, w której mieszkałam, jest położona nad Tamizą, między dwoma największymi parkami królewskimi, miałam więc dużo przestrzeni i natury na długie spacery. To zawsze przywracało mnie do równowagi. Jakieś 10 lat temu odkryłam jogę i jest ona obecna w moim życiu do dzisiaj, chociaż ostatnio w zdecydowanie mniej akrobatycznej formie. Liczne kontuzje popchnęły mnie w kierunku medytacji, która stała się dla mnie codzienną praktyką i lekarstwem na wszystko. No i nie mogę pominąć podróży, wszyscy współuzależnieni znają ten moment i ekscytację, gdy tylko wchodzi się na lotnisko… Albo gdy wychodzi się z samolotu i uderza nas gorące powietrze i nieznany zapach. Ale to jest akurat pozytywny rozpraszacz uwagi.”

Na koniec Pani Ania chciałaby Wam przekazać wiadomość po angielsku, od Rebekah Shaman, współczesnej szamanki, którą poznała na jednym z warsztatów w Londynie: „When we don’t listen and follow the wisdom of our intuition, we experience the short term pleasure of the rational mind, our ego, but receive the long term pain of our hearts. When we follow our intuition, we may well suffer the short term pain of the ego, but in return we receive the long term pleasure and joy of the heart.”

Pani Aniu, ogromnie dziękujemy za wywiad, za Chocolate Fridays i cieszymy się, że możemy razem pracować. Trzymamy kciuki za Pani pomysły i cele, zarówno zawodowe, jak i prywatne.