Wywiad: Grzegorz Brandt

pGrzegorz

DyNaMo reprezentuje różne wartości, a jedną z nią zdecydowanie jest promowanie zdrowego trybu życia. Przez to jeszcze bardziej cieszymy się na naszego najnowszego bohatera wywiadu, Pana Grzegorza z BigYellowFoot. Co powiedział nam na wstępie o sobie? „Nazywam się Grzegorz Brandt, od 7 lat prowadzę projekt BigYellowFoot, które nieustannie ewoluuje. Jestem z Sopotu i mam 36 lat.”

Na pewno zastanawiacie się, czym w sumie jest BigYellowFoot? „Odpowiedź nie jest jednoznaczna”, mówi Pan Grzegorz. „Projekt od początku przyjmował różne formy. Zaczęło się od tworzenia materiałów wideo w celu promowanie aktywnego trybu życia. Tworzyłem filmiki ze startów w zawodach, z treningów, a także z przeróżnych akcji przygodowych. Niedługo później zacząłem spotykać tych samych ludzi na zawodach i tak zawiązała się drużyna BigYellowFoot Adventure Team. Współpraca z różnymi organizatorami zawodów, w których sami startowaliśmy, zaowocowała zbieraniem doświadczenia eventowego. Wreszcie postanowiłem założyć firmę i na bazie tej marki organizować zawody sportowe. W naszym stylu – rozrywkowo i z przymrużeniem oka.”

Na jednej organizacji się jednak nie skończyło. Jak duża jest rodzina BigYellowFoot?

„Projekt BYF rozrasta się w różnych kierunkach. Staram się wdrażać w życie każdy pomysł, żeby później nie żałować, że czegoś nie zrealizowałem. W ten oto sposób powstały takie projekty jak Gorillas OCR – dziecięca drużyna biegów przeszkodowych, Yeti Hang – sprzęt sportowy, Stopek – mini tor przeszkód, a także YELLO – nasz firmowy sklepik. Wszystko pod wspólną marką BigYellowFoot. W międzyczasie powstają i znikają przeróżne projekty, ale kierujemy się zasadą „warto spróbować wszystkiego” – stąd wrażenie, że jest tego bardzo dużo.”

Czy projekty cieszą się popularnością i do jakich grup trafiają? „Zauważyłem, że z każdym projektem trafiamy do różnych grup docelowych. Myślałem, że jak zaczniemy organizować eventy, to będą na nie przychodzić sympatycy BYF, a okazało się, że najczęściej startuje zupełnie inna grupa. Podobnie było z Gorillas. Byłem przekonany, że powstanie drużyna z dzieci osób, które obserwują naszą działalność, a trafiliśmy znowu na nową grupę docelową. Oczywiście prędzej czy później wszystko się ze sobą łączy. Mamy w drużynie osoby, które wcześniej nie znały BYF, ale zaczęły startować w naszych biegach i szybko do nas dołączyli na stałe. Podobnie jest z rodzicami Gorillasów.”

Czy poza pracą jest jeszcze czas na inne pasje?

„Mam akurat to niebywałe szczęście, że w swojej pracy mogę realizować wszystkie pasje. Pod jedną niezaszufladkowaną marką jestem w stanie robić co chcę. W takiej sytuacji bardzo trudno jest oddzielić grubą kreską pasję, pracę i czas wolny. BigYellowFoot zaczyna być stylem życia, a co ciekawe – dla każdego z nas oznacza co innego. W ten oto sposób realizuję swoje zainteresowania, a praca polega na tym, żeby znaleźć w tym chociaż ułamek komercjalizacji, jeśli chcę się utrzymać.”

Na koniec Pan Grzegorz zostawił jeszcze wiadomość do Was: „Chciałbym serdecznie zaprosić do śledzenia naszych losów na profilu BigYellowFoot. Myślę, że działamy tak szeroko, że każdy znajdzie coś dla siebie i będzie w stanie zaangażować się w nasze projekty. O łączeniu wszystkich pomysłów w jedną całość oraz w jaki sposób udaje nam się je wszystkie realizować na raz napisałem w książce „Imperium”, które powinna pojawić się jesienią tego roku.”

Panie Grzegorzu, bardzo dziękujemy za odpowiedzi i mocno trzymamy kciuki za ciągły rozwój BigYellowFoot! Będziemy pilnie śledzić Wasze dalsze kroki i mamy nadzieję, że nasze drogi się zejdą. Na świecie sukces osiągają właśnie tacy ludzie pełni pasji i wiary w to, co robią. Powodzenia i czekamy na książkę!

Jeżeli znacie kogoś, z kim moglibyśmy porozmawiać, albo chcecie zostać bohaterami naszego wywiadu – zapraszamy do wiadomości prywatnej! Możecie też pisać na kontakt@strd.pl